why2b

Wybrany Tag:

rozkminki

#bezmyślnik

A gdyby.

A gdyby rozległo się głośne stukanie do drzwi i przez zakurzonego judasza ujrzelibyście postać z zaświatów i bylibyście pewni, że Wam się nie przewidziało, to co byście uczynili? Otworzylibyście? Zaprosili na kawę? Udawali, że nie ma Was w domu? Wiedzielibyście jak się zachować? Czym poczęstować? O co zapytać?

Chcę więcej
#bezmyślnik Być kobietą Dziecko

Ciąża mi ciąży.

Kiedy prawie rok temu przestałam pisać bloga, przyświecała mi myśl, że nie chcę pisać będąc w ciąży, o której istnieniu się wówczas dowiedziałam. Czemu? No i właśnie, tego kompletnie nie wiedziałam, ale zdecydowanie coś było na rzeczy. Kilkukrotnie próbowałam się w sobie zebrać, wiedziona przekonaniem, że tak niewiele jest ciąży w tekstach pisanych, w szeroko rozumianej humanistyce. A jednak, kiedy tylko zaczynałam muskać klawiaturę jakimś zgrabnym akapitem, sens czmychał mi spod palców niczym kot z pęcherzem.

Chcę więcej
#bezmyślnik Motocyklem

O wspomnieniach i byciu w drodze.

Moje pierwsze przedszkole mieściło się po drugiej stronie rodzinnego, małego miasteczka, położonego na dalszej prowincji Łodzi. Poranna podróż miejskim autobusem zajmowała prawie 25 minut, rowerem blisko 40. Codziennie pokonywałam tę trasę w towarzystwie mamy, taty albo dziadka. Najlepsze były te dni, gdy wypadała kolej taty a on akurat nie miał samochodu. Wówczas pożyczał komarka od wujka albo WSKę od sąsiada, sadzał mnie na baku i sunęliśmy leśnymy ścieżkami i miejskimi uliczkami pod drzwi wejściowe przedszkola. Był to przełom lat 80/90. Rodzice prowadzili wówczas pierwszy prywatny biznes. Szwalnię, która mieściła się w tej samej dzielnicy, co moja placówka edukacyjna, mieli mnie więc pod nosem. A ja ich.

Chcę więcej
#bezmyślnik

Coś, co nie zostaje opowiedziane, po prostu umiera. Tymczasem – ja jestem

Od dwóch dni, co kilkanaście minut napada na mnie przekonanie, że powinnam poświęcić tutaj chwilę uwagi noblowskiej przemowie Olgi Tokarczuk. Następnie jednak przychodzi pewność, że blogowa narracja, z „ja” postawionym w samiusieńkim jej centrum, nie będzie w stanie wyrazić tego, co zadziało się w przestrzeni podczas godzinnej opowieści, jaką snuła nam Noblistka. Oczywiście, moglibyśmy o poszczególnych naszych spostrzeżeniach i uniesieniach rozmawiać godzinami. Moglibyśmy też o nich pomilczeć, przeżyć je, każdy na swój sposób. W czułości, intuicyjnie niszcząc w sobie sztucznie wygenerowane granice, wypuszczając czwartoosobowego narratora ku przestworzom a może bardziej, pozwalając mu z tych przestworzy podlecieć do nas na odległość źdźbła trawy. Kto wie? Może nawet jeszcze bliżej.

Chcę więcej
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com